Z lumpeksu przed obiektyw - rozmowa z wyjątkową modelką, Heleną Urban

Świat mody w zasięgu ręki! Załóż swój profesjonalny profil, dodaj zdjęcia i daj się znaleźć! Dołącz teraz
REKLAMA
Z lumpeksu przed obiektyw - rozmowa z wyjątkową modelką, Heleną Urban

Mówi, co myśli, a myśli bezustannie i to na najdziwniejsze tematy. Twierdzi, że bywa chaotyczna i że ma nieoczywistą urodę - jednak to właśnie te cechy zdobyły serca wielu fotografów i amatorów fotografii. Poznajcie Helenę Urban, pozującą w MaxModels pod nickiem lumpexbitch


Katarzyna Denkowska: Motywy filmowe, malarskie, dark circus, ale także maryjne, trochę niepokojący vintage, lata 90-te... Do projektów spod bardzo interesującej gwiazdy zachęcasz potencjalnych współtwórców. Zdecydowanie nie wpisujesz się w stereotypowy obrazek modelki z takimi mrocznymi zainteresowaniami...


Helena Urban:
- Nie są aż takie mroczne. Poza tym, w moim mniemaniu nie istnieje coś takiego jak „typowe zainteresowania modelek". Oczywiście, estetyka jest dla nas ważna, czasem bywamy próżne czy odrobinę narcystyczne, jednak nie ma tu miejsca na szufladki. Każda modelka jest inna, jednak myśl, że - jak śpiewał Spięty z Lao Che - fascynują nas głównie „pantofelki, papieroski, pieprzyki, pończoszki" jest stereotypowa i krzywdząca. Poznaję mnóstwo pozujących dziewcząt, które śmiało obalają ten mit.

 

fot. Ewelina Konior-Słowińska

 

Na obronę Spiętego dodam, że w „Opuszczonych portach" nie śpiewał na całe szczęście o modelkach, a paniach lekkich obyczajów. Wracając do twoich zainteresowań, to komu je zawdzięczasz?

 

- Moje zainteresowania bez wątpienia zakrzewiła we mnie już w dzieciństwie moja mama. Dbając o edukację artystyczną, od wczesnych lat zabierała mnie na wystawy, do kin, teatrów, podsuwała smakowite lektury. Bardzo się ubawiłam, kiedy mi opowiedziała, że gdy miałam cztery lata przemycała mnie na pokazy filmów Jarmuscha.

 

Więcej zdjęć Heleny Urban >>>

 

- Istotną rolę odegrała też podstawowa szkoła o profilu teatralnym, do której uczęszczałam niestety jedynie przez 3 lata. Obecnie studiuję kulturoznawstwo, jest to kierunek poskładany z wielu dziedzin, nieco chaotyczny - jak ja. Szybko się nudzę tym, czego się uczę, więc z powodu swojej różnorodności jest dla mnie idealny. Równolegle uczę się o filozofii, teatrze, filmie, literaturze, modzie, fotografii, socjologii i języku polskim, który wielbię nade wszystko. Wiedza nabyta na uczelni częstokroć dostarcza mi pomysłów na sesje zdjęciowe.

 

fot. Maciej Leśniak

 

Twój nick - lumpexbitch - nie należy do najgrzeczniejszych. Zapewne ma on związek z twoją pracą w lumpeksie? Jakie wspomnienia masz z tego okresu?


- Przez ponad 5 lat pracowałam w jednym z moich ulubionych, poznańskich lumpeksów. Kiedy dostałam tę posadę niemal oszalałam z radości! To była praca marzeń!


- Wychowywałam się w ponad stuletnim wiejskim domu dziadków, będącym niegdyś budynkiem szkolnym. Już jako dziecko ochoczo myszkowałam na strychu, w piwnicy i starej klasie, więc od zawsze miałam słabość do rzeczy z drugiej ręki, nie tylko ubrań, również książek, mebli, czy przedmiotów użytkowych. Fascynuje mnie myśl o ich poprzednim życiu. Częstokroć wyobrażałam sobie ich historie! „Jakie kraje zwiedziła ta walizka?", „W tej sukience dorastająca dziewczyna całowała się po raz pierwszy ", „W tej spódnicy zmarła wytworna, starsza pani ". Kiedy zaczęłam pozować do zdjęć stało się to dla mnie inspiracją do tworzenia stylizacji czy scenariuszy sesji.

 

Rozumiem, że przez pewien czas jednocześnie pozowałaś i pracowałaś w second-handzie.


- Tak, początki mojej pracy w lumpeksie zbiegły się z pierwszymi sesjami. Dzięki temu mogłam połączyć te dwie pasje - stylizację z pozowaniem. Często zostawałam po godzinach i wtapiając się w klientelę, wypatrywałam co lepszych rarytasów. Początkowo moje koleżanki z pracy obserwowały moje wybory z nieskrywanym przerażeniem. Zwykle mówiły mi wtedy: „Helena, to jest babcine" , albo : „Naprawdę chcesz to założyć"? Kiedy dowiedziały się, czym się zajmuję i obejrzały parę moich zdjęć, zaczęły same mi podsuwać niecodzienne stroje. Były kochane i bardzo pomocne.

 

fot. Keymo

plener: Michałowice


- To zajęcie było też szalenie ciekawe pod względem obserwacji socjologicznych. Na klientów składał się cały przekrój społeczny. Dzieci, ich mamy, groźnie wyglądający dresiarze, nieśmiałe podlotki, policjanci, z definicji wiecznie spłukani studenci, lekarki, aktorki, urocze, starsze panie i przedstawiciele wszystkich możliwych subkultur. A sam lumpeks był swoistym mikroświatem, kierującym się własnymi prawami. Poznałam mnóstwo interesujących osób i ich historie. Zaczęłam też biegle władać lumpeksowym slangiem :)

 

Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, że taki istnieje. Może podasz w takim razie kilka przykładowych stwierdzeń?

 

To był slang pracowniczy, w ramach lojalności wobec byłego miejsca pracy, wolałabym go nie zdradzać, uznajmy to za tajemnicę zawodową.

 

Pełne portfolio Heleny Urban w MaxModels.pl >>>

 

Przyznam, że bardzo lubię twoje portfolio. Wyróżnia się na tle innych w MaxModels. Mam wrażenie, że bardzo świadomie wybierasz sesje, w których chcesz brać udział i świetnie sprawdzasz się zarówno w zdjęciach glamour jak i pełnych emocji portretach czy aktach. Co poradziłabyś fotomodelkom, które jeszcze nie odkryły swojej „ścieżki"?

 

- Dziękuję, niezmiernie miło mi to słyszeć. Początkowo, wcale nie byłam pewna swojej obecności w Maxmodels. Miałam świadomość tego, że moja uroda jest specyficzna i nieoczywista, twarz trudna, ale fotogeniczna. Powątpiewałam, czy odnajdę się w morzu pięknych twarzy i nienagannych sylwetek. Wbrew wcześniejszym obawom, okazało się, że moje duże oczy i dziko poskręcana czupryna znalazły wielu entuzjastów.

 

- Jestem daleka od radzenia innym, nie ma na to gotowej recepty. Powołując się na własne doświadczenia, myślę, że na początku przygody z fotomodelingiem warto brać udział w rozmaitych projektach. W ten sposób dajemy sobie szansę dowiedzenia się, co jest dla nas odpowiednie i daje nam największą satysfakcję.

 

- I według mnie najważniejsze - by nie dać się zbyt wcześnie skusić na pozowanie do aktu. Wielu fotografów namawia na niego modelki lub wręcz stawia ultimatum - albo pokazujesz cycki, albo nie mamy o czym rozmawiać. To musi być w pełni świadoma, własna i niewymuszona decyzja.


Dobrze, że o tym wspominasz. Mam wrażenie, że niestety wiele młodych dziewczyn nie zdaje sobie sprawy z różnicy między prywatnymi zdjęciami, a tymi opublikowanymi w sieci. Dodatkowo myślą, że ściągnięcie ubrań i stanięcie przed obiektywem fotografa już uczyni z nich modelkę. Często efekt jest dość opłakany, a dziewczyny mają duże problemy przez te „nagie fotki"... Jeśli już jednak jesteśmy przy aktach - co uważasz o tendencji do maksymalnego retuszowania zdjęć?


- Nie jestem zwolenniczką przesadnego retuszu ciała, ostatnio kieruje mną bardziej naturalne a nawet naturalistyczne podejście do tematu. Mamy do czynienia z ludzkim ciałem, które przecież miewa cellulit, rozstępy, ciało się marszczy, a kiedy jest zimno - sinieje lub pokrywa się gęsią skórką, z biegiem czasu zmienia swoją strukturę. Kiedy modelka czuje się pewnie i komfortowo nago - to jest ten moment, kiedy może rozebrać się przed obiektywem. Myślę, że ja zdecydowałam się na akt odrobinę zbyt wcześnie, co było widać na zdjęciach - miałam przestraszoną i niepewną minę. Na chwilę obecną nagość jest dla mnie naturalna i oczywista, a to dzięki zdrowemu podejściu mojej mamy, później - pozowaniu do zdjęć, a dziś nowej pracy - pozuję na Uniwersytecie Artystycznym w Pracowni Rysunku Anatomicznego.

 

fot. Anna Ziętek

 

Pytanie z zupełnie innej beczki: czym dla ciebie jest kicz?


- Jest on dla mnie kategorią estetyczną, często pogardzaną, moim zdaniem niesłusznie. Bardzo lubię kamp, czyli kicz ironiczny i świadomy. Uwielbiam zabawę konwencją, staram się nie traktować pozowania śmiertelnie poważnie. Ten typ zdjęć, to jak granie na nosie, puszczanie oczka do skostniałych i przeintelektualizowanych koneserów sztuki wysokiej, którą oczywiście również bardzo sobie cenię.

 

 

fot. Stanisław Loba

 

- Nie kieruje mną jedynie przekora, po prostu lubię tę stylistykę i mam kilku „swoich" fotografów, którzy również ją sobie cenią. Takim sesjom towarzyszy dużo uciechy. Wracając do kampu, mam również słabość do zdjęć utrzymanych w konwencji art-porn. Lubię zapalniczki i talie kart z gołymi laskami, chciałabym kiedyś pojawić się na jednej z nich. Ostatnio badam temat pornografii pod kątem kulturoznawczym i rozważam to zjawisko jako temat pracy licencjackiej.

 

Więcej zdjęć Heleny Urban >>>

 

fot. Nodame

 

Kiedyś były gender studies, teraz coraz popularniejsze stają się porn studies. To pewnie znak czasów, który można tak samo analizować jak to, co staje się przedmiotem pornografii. Wiadomo, że granica w tym względzie przesuwana jest równolegle do zmian zachodzących w społeczeństwie i jest odzwierciedleniem obowiązującej moralności, etyki i ogólnych tendencji. A mówiąc o granicach - fotograf, który bardzo by chciał je przekroczyć w twoim przypadku proponuje ci...


- Sesję na torach, w ruinach, zdjęcia typu „open-legs" albo wysuwa propozycje o charakterze matrymonialnym. Oczywiście dzięki współpracy powstaje wiele bardzo udanych par branżowych i uważam, że nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie. Takie duety tworzą razem świetne zdjęcia, jestem zdania, że bliska więź odgrywa istotną rolę podczas aktu twórczego. Jednak kiedy zdarzy się, że fotograf podrywa mnie na samym wstępie rozmowy lub składa jednoznaczną propozycję, może być pewny, że do współpracy nie dojdzie.


Jaka byłaby sesja twoich marzeń? Ogranicza cię tylko wyobraźnia.


- Kiedy już odrobinę rozeznałam się w tym środowisku, zamarzyłam o współpracy z trzema fotografami. Ku mojej radości dwie z nich już doszły do skutku - zdjęcia Keymo i Olą Zaborowską. Najbardziej odległa i myślę, że właśnie głęboko w sferze marzeń, znajduje się sesja z Andrzejem Draganem. Nigdy nie brałam udziału w żadnej sesji zagranicznej, mogłoby to być ciekawe doświadczenie. Myślę jednak, że wiele możliwości stwarza Polska, jej mniej znane zakątki, częstokroć bardziej egzotyczne, niż najodleglejsze kraje tropikalne. Staram się jednak nie stawiać przed sobą żadnych ograniczeń i zachować otwarty umysł.

 

fot. Leszek Kowalski


Wróciłaś obecnie z pleneru fotograficznego. Był owocny?


- To był Podlaski Plener Fotopatologiczny organizowany po raz drugi przez modelkę Monikę Pietraszewską, którą miałam okazję wreszcie poznać osobiście na Bursztynowym Plenerze Fotograficznym Maćka Leśniaka. Mieszkaliśmy w niewielkiej wsi, położonej nieopodal Białegostoku. Przepiękne, ciche i ustronne miejsce, idealne do tego, by robić zdjęcia w plenerach bez zbędnych gapiów. Choć i tak niejeden tubylec mógł się zdziwić na widok gołych panien w zbożu...

 

- Był bardzo efektywny, zrobiłam mnóstwo zdjęć, sporo w niecodziennych dla mnie odsłonach, na przykład w przypominającym szamańskie malowidła bodypaintingu. Jak zawsze poznałam grono wspaniałych ludzi i mimo ciężkiej pracy, bardzo wypoczęłam uciekając od urbanistycznego krajobrazu.


- Plenery mają to do siebie, że praca na nich wre od świtu do nocy. Na ostatnim, zdarzyło mi się nawet wstać o 3 w nocy, by udać się na makijaż, a potem wraz z trzema modelkami i fotografem złapać w kadrze mgły nad zalewem. Kiedy wpół przytomni dotarliśmy na miejsce, okazało się, że tego dnia ich nie było!

 

Więcej zdjęć Heleny Urban >>>

 

A co masz zamiar robić z wolnym czasem w nadchodzących miesiącach?

 

- Nim zacznie się rok akademicki mam w planach jeszcze trzy plenery. Już za tydzień wyruszam na plener Piotra Pietrygi, do Michałowic. To chyba mój ulubiony, mam do niego słabość, bo był pierwszym, na którym się pojawiłam, a miejsce w którym mieszkamy, przywodzi mi na myśl wspomniany wcześniej dom dziadków.

 

fot. Renata Młynarczyk

 

- Kolejny to mini-plener moich nowych znajomych z poprzedniego wyjazdu - Darka Pietrzaka i Emilii Różyckiej. To jest taka sieć znajomości, z każdym kolejnym plenerem tworzą się nowe połączenia. We wrześniu z kolei jadę na Plener w Starym Młynie organizowany przez Tomka Brodawkę i Paulinę Czarnecką.

 

Widzę, że spędzanie czasu na plenerach to jest to, co lubisz najbardziej.


- Kocham plenery, to mój ulubiony czas w roku! Na co dzień studiuję dziennie i pracuję również na uczelni, brakuje mi czasu na sesje, dlatego staram się jeździć na wszystkie, na które dostaję zaproszenie. Wakacje staram się celebrować właśnie pod kątem fotograficznym.

 

- Kiedy przez tydzień mieszka się w jednym domu z kilkudziesięcioma osobami - modelkami, fotografami, wizażystkami, fryzjerkami i stylistkami, a czasem filmowcami czy projektantami - jak banalnie by to nie brzmiało, stajemy się niejako rodziną. Pożegnaniom nierzadko towarzyszą łzy, ponieważ żyjemy rozsiani po całej Polsce, wiele osób mieszka też na stałe za granicą. Dzięki plenerom zwiedziłam wiele urokliwych zakątków Polski, do których bym nie dotarła. Poznałam masę przyjaznych ludzi i poza kontekstem fotograficznym, nawiązałam cenne i trwające do dziś przyjaźnie.

 

- Plenery są dla mnie jak branżowa kolonia, albo ugrzeczniona hipisowska komuna, tyle, że z naciskiem na tworzenie zdjęć.

 

rozmawiała: Katarzyna Denkowska

portfolio Heleny Urban - lumpexbitch

zdjęcie główne: fot. Ola Zaborowska, powstało na plenerze w Michałowicach

Komentarze (14)
Dodaj komentarz
kklaudia641 30 lipca 2015Modelka
nasza Helenka <3
Ciekawe?
0
0
| Odpowiedz
daszk 26 lipca 2015Fotograf
<3
Ciekawe?
0
0
| Odpowiedz
stigmata 26 lipca 2015Fotograf
pieknie :) brawo helena
Ciekawe?
0
0
| Odpowiedz
natkaa987 25 lipca 2015Modelka
Czapki z głów!
Genialny wywiad!
Ciekawe?
0
0
| Odpowiedz
konto usunięte 23 lipca 2015
Helenica pozująca jak zawsze najlepiej <3 Plenery to chyba jedna z najlepszych możliwych opcji fotografowania :D
Ciekawe?
2
0
| Odpowiedz
skowronkowo 23 lipca 2015Wizażysta
Helena..Helena...Helena <3
Świetny wywiad, gratulacje!
Ciekawe?
2
0
| Odpowiedz
modusoperandi 22 lipca 2015Fotograf
Stały 'bajzel' w głowie - pozytywnie rzecz jasna ;)
Ciekawe?
2
0
| Odpowiedz
paranoja 22 lipca 2015Modelka
wspaniale Heleno gratuluję :)
Ciekawe?
2
0
| Odpowiedz
RaspberryZ 22 lipca 2015Fotograf
ojcie wspaniała Helena :))
Ciekawe?
2
0
| Odpowiedz
podlaskiplener 22 lipca 2015Stylista
po prostu napiszę tyle <3
Ciekawe?
2
0
| Odpowiedz
Więcej z: O Was
Zdjęcia MaxModels
Edytuj kejt94 6.0 2 kejt94 Modelka
Edytuj RobertGorzycki 6.0 16 RobertGorzycki Fotograf
Edytuj Ania_natalia 6.0 2 Ania_natalia Modelka
Edytuj bognaa_ 6.0 1 bognaa_ Modelka
Edytuj Betty_Boop 6.0 1 Betty_Boop Modelka
Edytuj NickMC Nieuczesne
mua  Joanna Mańkowska Make Up 6.0 8 NickMC Fotograf
Edytuj LisaKiss 6.0 4 LisaKiss Modelka
Edytuj WaldeQ  #PlenerSudecki 2018 
Mod. Gosia K.
MUA. Adela Kaźmierkiewicz
Adel.Ka Make up
Waldemar Łomża Fotografia
6.0 12 WaldeQ Fotograf
Edytuj urzedowski foto: Jolania Fotografia
model: Caprice Castillo 
Styl: Prepostevolution 
mua: Julia Korol 6.0 6 urzedowski Stylista
Zobacz więcej zdjęć